| *oczami Harry'ego* Następnego dnia była niedziela. Postanowiłem, że zostanę cały dzień w łóżku i będę się nad sobą użalał. Na prawdę nie miałem ochoty nikogo widzieć. Z pokoju wychodziłem tylko do łazienki i po trochę jedzenia. Mamie powiedziałem, że trochę źle się czuję i to tyle. Leżałem pod kołdrą i myślałem, dlaczego Niall nie odwzajemnia moich uczuć? Wiem, nie zasługuję na niego. On jest jak anioł, a ja jestem jak Harry, zwykły Harry. W ogóle go rozumiem, kto chciałby mnie pokochać. Może jestem trochę przystojny, ale tylko troszkę. Tak strasznie chciałbym, żeby on był mój, ciągle roześmiany Niall. Wyobrażam sobie, jak leżę z nim teraz przytulając się do niego (oczywiście przytulam się do poduszki). Już tyle się znamy. Cieszę się chociaż, że mogę być przy nim jako przyjaciel. Ni woli Zayna ode mnie i tego mulatowi cholernie zazdroszczę. Zayn to chodząca perfekcja, chciałbym być nim. Wtedy na pewno Ni byłby mój. To tak cholernie boli. W sumie mógłbym być zły na mojego najlepszego przyjaciela Malika, ale on nie jest winny, że to właśnie on podoba się Niallowi. Na prawdę kocham Horana. Eh dobra, koniec tych przemyśleń. -Harry? Louis przyszedł. -usłyszałem głos mojej mamy. -Ehem... Niech wejdzie. Wtedy wszedł Tomlinson. -Hej! Słyszałem że jesteś na chorobowym. -Lou jak zwykle żartował. Kocham go za to, bo zawsze poprawia mi humor. Uśmiechnąłem się. -Źle się wczoraj poczułem. To tyle. -To dziś magicznie wyzdrowiejesz. Robię imprezę. Będzie ta piątka idiotów. -Czyli kto? -Ja, Zayn, Liam, Niall i ty. -Ja odpadam. Louis podszedł do mojej szafy z ubraniami. -Taa, zobaczmy co tu masz. W ogóle Harry, wszystko OK? -Taak, a co? -Nie wyglądasz. Co się stało? -Niic - odpowiadałem przeciągając wyrazy. Nie chciałem o tym rozmawiać, a może chciałem ale się bałem? -Taa. Przede mną nie musisz mieć sekretów. -Ale mogę. Lubię je mieć. -Dobra, jak coś, to możesz do mnie zawsze przyjść. Teraz się ubieraj. Louis rzucił mi moją niebieską koszulę i czarne jeansy. Zwlekłem się z | |
| łóżka bardzo niechętnie. Po godzinie (była 19:00) byliśmy już w domu Louis'a. Było już tam trochę osób i ciągle przybywali nowi goście. Wow, aż takiej imprezy się nie spodziewałem. Weszliśmy do środka i znaleźliśmy naszych 3 przyjaciół. To znaczy dwóch, bo Niall był w kuchni. Po chwili jednak dołączył z pełną miską chrupek. Uroczo wyglądał. Ughh... Harry zachowuj się normalnie, tak jak zawsze. Kurczę, ale on jest przystojny. STOP! Impreza trwała i wszyscy świetnie się bawili. W końcu ktoś zaproponował, żeby zagrać w butelkę. Czemu nie? Siedliśmy w kółku: ja, NIALL, Liam, Louis, Zayn, Rocky, Nina, i jakieś dwie inne dziewczyny i chłopak. -Gospodarz zaczyna! - krzyknął Lou i zakręcił butelką. Wypadło na ... O nie... czemu od razu na mnie? -Wybieram zadanie. -powiedziałem. -Hmmm... Liam, naradźmy się. -powiedział Tommo i odwrócili głowy do tyłu, tak żeby tylko oni mogli słyszeć. -Okay. Pocałuj Nialla. -rzucił nagle Lou. Chwila? Co? Kurcze, teraz to wpadłem. No nic, nie mam wyjścia. Spojrzałem na blondyna, a on przytakną tylko z uśmiechem głową. Zbliżyłem się do niego, objąłem jego śliczną buzię w ręcę i złączyłem nasze usta. Serce biło mi coraz szybciej. Chciałem żeby to trwało wiecznie. Bardzo mi się podobało. *oczami Niall'a* Bardzo mi się podobało. Co? Dlaczego tak myślę? Może dlatego, że lubię chłopców i lubię ich całować, a Harry robił to tak świetnie. Odsunął się ode mnie, a ja otworzyłem oczy, patrząc w jego. Pewnie byłem cały czerwony. -Wohooo! Harry! - krzykną Rocky z zaparowanymi okularami. No tak, przez chwilę zrobiło się strasznie gorąco. Po chwili kilka osób zaczęło klaskać. Harry wstał i oznajmił, że idzie do toalety. Wydawał mi się jakoś niespokojny. Trochę się zaniepokoiłem, ale po chwili wznowiono grę i znów świetnie się bawiłem. --------------------------------------------------------------------------------------------------------- Hej Misie! Kolejny rozdział dla Was! Trochę smutno bo nikt nie komentuje i nie wiadomo czy się komuś podoba. Chociaż 1 osoba jakby skomentowała to byłoby świetne! Miłego czytania! -hahamery |
poniedziałek, 2 lutego 2015
Rozdział 5
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz