Po kilku dniach Harry wyszedł ze szpitala i teraz w domu odzyskuje siły. Przez ten czas wszystko przemyślałem i czeka nas długa rozmowa. Siedzę na lekcji obok Zayn'a.
-Wszystko OK Niall?
-Tak, po prostu myślę.
-Zależy Ci na Harrym co?
-Nie jesteś zły?
-Wiedziałem że - i Zayn nie spończył bo nauczyciel pogroził nam karą. Spojrzałem na zegarek. Za 5 minut kończy się lekcja. Ta jest ostatnia i w żaden sposób nie mogę się skupić. Muszę porozmawiać z Zayn'em i potem pójdę do Harry'ego. Jestem gotowy. Zegarek. Dwie minuty do końca. Zayn. Harry. Harry i tak w kółko.
Po tych dwóch koszmarnych minutach w końcu nastąpił koniec. Zayn zabrał swoje rzeczy i wyszedł z klasy. Wziąłem plecak i pobiegłem za nim.
-Zayn! Zaczekaj! - krzyknąłem i Zayn się odwrócił.
-Co chciałeś powiedzieć na lekcji?
-Że wiedziałem, że tak będzie. Harry zrobił się jakiś taki bez życia, od kiedy z nami jesteś.
-Teraz będzie inaczej. Porozmawiam z nim dzisiaj i wszystko będzie inaczej Zayn. Tylko obiecaj że nie stracę takiego przyjaciela, jak ty.
-Obiecuję.
Doszliśmy właśnie do samochodu Malika. Pożegnaliśmy się z nim i ruszyłem w stronę domu obiektu moich westchnień.
Po 20 minutach byłem na miejscu. Zapukałem do drzwi i otworzył mi Styles owinięty w koc. Wyglądał tak uroczo, że nie potrafiłem powstrzymać uśmiechu. Jednak on się nie śmiał.
-Mogę wejść?
Dostałem pozwolenia. Wszedłem do środka i skierowałem się do salonu. Harry szedł za mną. Usiedliśmy obok siebie na kanapie.
-Jak się czujesz? - zapytałem.
-Dobrze. A ty?
Potem przez chwilę było cicho. Musiałem szybko myśleć.
-Dziękuję, że mnie uratowałeś przed tym wypadkiem. Nie powinieneś jednak tego robić Harry.
-Nie ma sprawy.
-Co? mogłem zginąć, ale poświęciłeś się i to ty mogłeś zginąć, nie ja! Jak to nie ma sprawy?
-Ni? Co teraz będzie? - Styles był skupiony i mówił bardzo spokojnym głosem.
-A jak myślisz?
-Nie, to głupie pytanie, przepraszam. Zapomnijmy w ogóle o całej sprawie. Prawdopodobnie byłem tak nieprzytomny po wypadku, że sobie wszystko wymyśliłem i nic się...
Co on gada? O nie! Muszę go uciszyć. Złączyłem nasze usta gwałtownie i pocałowałem go. Mmm... mógłbym go całować do końca życia. Zakończyłem pocałunek i spojrzałem w jego oczy.
-A teraz jak myślisz?
-To było na prawdę?
-Wszystko było na prawdę. Kocham Cię Harry.
-Ja Ciebie też.
-A teraz, skoro już o tym mowa... Chciałbyśbyćmoimchłopakiem? - powiedziałem to na jednym wydechu, bo strasznie się zdenerwowałem w tej chwili.
-Tak! - Harry rzucił się na mnie. Wtuliłem twarz w jego włosy.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też.
-Wszystko OK Niall?
-Tak, po prostu myślę.
-Zależy Ci na Harrym co?
-Nie jesteś zły?
-Wiedziałem że - i Zayn nie spończył bo nauczyciel pogroził nam karą. Spojrzałem na zegarek. Za 5 minut kończy się lekcja. Ta jest ostatnia i w żaden sposób nie mogę się skupić. Muszę porozmawiać z Zayn'em i potem pójdę do Harry'ego. Jestem gotowy. Zegarek. Dwie minuty do końca. Zayn. Harry. Harry i tak w kółko.
Po tych dwóch koszmarnych minutach w końcu nastąpił koniec. Zayn zabrał swoje rzeczy i wyszedł z klasy. Wziąłem plecak i pobiegłem za nim.
-Zayn! Zaczekaj! - krzyknąłem i Zayn się odwrócił.
-Co chciałeś powiedzieć na lekcji?
-Że wiedziałem, że tak będzie. Harry zrobił się jakiś taki bez życia, od kiedy z nami jesteś.
-Teraz będzie inaczej. Porozmawiam z nim dzisiaj i wszystko będzie inaczej Zayn. Tylko obiecaj że nie stracę takiego przyjaciela, jak ty.
-Obiecuję.
Doszliśmy właśnie do samochodu Malika. Pożegnaliśmy się z nim i ruszyłem w stronę domu obiektu moich westchnień.
Po 20 minutach byłem na miejscu. Zapukałem do drzwi i otworzył mi Styles owinięty w koc. Wyglądał tak uroczo, że nie potrafiłem powstrzymać uśmiechu. Jednak on się nie śmiał.
-Mogę wejść?
Dostałem pozwolenia. Wszedłem do środka i skierowałem się do salonu. Harry szedł za mną. Usiedliśmy obok siebie na kanapie.
-Jak się czujesz? - zapytałem.
-Dobrze. A ty?
Potem przez chwilę było cicho. Musiałem szybko myśleć.
-Dziękuję, że mnie uratowałeś przed tym wypadkiem. Nie powinieneś jednak tego robić Harry.
-Nie ma sprawy.
-Co? mogłem zginąć, ale poświęciłeś się i to ty mogłeś zginąć, nie ja! Jak to nie ma sprawy?
-Ni? Co teraz będzie? - Styles był skupiony i mówił bardzo spokojnym głosem.
-A jak myślisz?
-Nie, to głupie pytanie, przepraszam. Zapomnijmy w ogóle o całej sprawie. Prawdopodobnie byłem tak nieprzytomny po wypadku, że sobie wszystko wymyśliłem i nic się...
Co on gada? O nie! Muszę go uciszyć. Złączyłem nasze usta gwałtownie i pocałowałem go. Mmm... mógłbym go całować do końca życia. Zakończyłem pocałunek i spojrzałem w jego oczy.
-A teraz jak myślisz?
-To było na prawdę?
-Wszystko było na prawdę. Kocham Cię Harry.
-Ja Ciebie też.
-A teraz, skoro już o tym mowa... Chciałbyśbyćmoimchłopakiem? - powiedziałem to na jednym wydechu, bo strasznie się zdenerwowałem w tej chwili.
-Tak! - Harry rzucił się na mnie. Wtuliłem twarz w jego włosy.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też.
--------------------------------------------------
Czy ktoś w ogóle zwraca uwagę na moje urocze rysunki?
Komentujcie Misie!
~hahamery
Komentujcie Misie!
~hahamery

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz